Pamiętnik z Powstania Warszawskiego
"Pamiętnik z powstania warszawskiego" rozpoczyna się od wspomnień autora o czasach wojennych i dniu, w którym wybuchło powstanie. Białoszewski przypomina sobie, że miał wtedy siedemnaście lat.
Opisując dzień pierwszego sierpnia wspomina jak wracając z chlebem do domu usłyszał na ulicy, że wybuchło powstanie. Na ulicach było pełno niemieckich "tygrysów". Białoszewski wraz ze swoim przyjacielem Staszkiem przed wybiciem godziny W poszli do swojej koleżanki Ireny P. Jednak powstanie wybuchło tak niespodziewanie i w dodatku przed godziną W i dlatego przyjaciele musieli zostać na noc u koleżanki z tajnego uniwersytetu.
Drugiego sierpnia padał deszcz, jednak mimo to powstańcy budowali podziemne przejścia i barykady. Miron, Staszek i Irena także pomagali przy ich budowie. Pierwsze wzniesione barykady, okazywały się nieskuteczne, jednak kolejne budowane już z bruku ulicznego i płyt chodnikowych były o wiele trwalsze i były większą trudnością dla wroga. Na ulicach Miron rozwieszał powstańcze flagi, które były niszczone przez Niemców. Zaniepokojona matka Białoszewskiego uspokoiła się dopiero gdy zobaczyła zdrowego syna w domu Ireny.
Kolejny dzień ( 2 lub 3 sierpnia ) był dniem bombardowań niemieckich. Sytuacja ta zmusiła ludzi do ukrycia się w piwnicach. Miron widział ludzi, którzy uciekali ze zbombardowanych domów. Kierowali się oni na Wolę. Nazajutrz wracali oni z powrotem ze straszliwą wiadomością, że od Woli idą Ukraińcy, którzy pozostawiają po sobie ludzi spalonych na stosach.
Piątego sierpnia powstańcom udało się wyrwać z rąk Niemców ulicy Chłodnej. Po tym wydarzeniu wznosili oni kolejne barykady. Ich pracę przerwał kolejny atak Niemców. W tym czasie Miron schronił się w piwnicach kamienicy pana Henneberga, ojca jego szkolnych kolegów, z których dwóch zginęło podczas powstania. Białoszewski opisuje obrazy, które widział. Stłoczeni w piwnicach ludzie mówili o zniszczeniu Krakowskiego Przedmieścia przez wroga, a także o ich brutalności wobec schwytanych cywilów.



Konkursy